Spór o Trybunał cz. I

Aby zrozumieć istotę sporu o Trybunał Konstytucyjny, którego apogeum przypadło na dzień 22.10.2020, trzeba najpierw zrozumieć czym jest prawo. Od dzieciństwa karmiono nas definicją, wedle której prawo to nakazy i zakazy. Takie ujęcie zawęża mocno nasze myślenie, bo w zasadzie jedynie część prawa można sprowadzić tylko do “nakazów i zakazów”. Dlatego też należy zapomnieć o całej dotychczasowej wiedzy na temat prawa i zadać sobie ponownie pytanie o jego sens. Zakładając, że państwo nie posiada organów ścigania, co fizycznie stoi na przeszkodzie żeby okraść sklep? Z drugiej strony dlaczego kawałek papieru ma stwierdzać o tym do kogo należy dom czy samochód? Współcześnie, ze względu na „dominację papieru” ciężej jest dostrzec to, że sporą część prawa stanowi szczególny rodzaj „rytuału”, nie różniący się niczym od rytuałów naszych przodków, którzy wierzyli że tańcząc wywołają deszcz albo zyskają łaskę bogów. Tą rytualność widać najlepiej u początków, czyli w prawie rzymskim, wtedy żeby coś kupić potrzebna była waga ze spiżem i odpowiednia ilość osób w odpowiednim miejscu i czasie. My za to wierzymy, że kawałek papieru, odczytany przez odpowiednią osobę jest w stanie doprowadzić do tego, że ktoś zostaje uznany za zmarłego(art. 530 i in. kpc).

Dwa oblicza prawa

W tym miejscu należy wyróżnić dwa podstawowe rodzaje prawa: materialne i formalne. Prawo materialne, najbliższe jest definicji “nakazowo-zakazowej”, bo składają się na nie między innymi prawa, obowiązki i sankcje, z których to wynikają nakazy i zakazy. Za to prawo formalne jest to przede wszystkim wspomniany wyżej rytuał, czyli odpowiednie osoby, w odpowiednim miejscu i czasie. Prawem materialnym jest czynne prawo wyborcze, a prawem formalnym będzie prawo przeprowadzenia wyborów, czyli powoływanie komisji, drukowanie kart wyborczych i sposób przeliczania głosów na mandaty. Jak wskazuje G. Radbruch w swojej “Filozofii Prawa”, mimo że rola prawa formalnego jest często marginalizowana do roli prawa “pomocniczego” to ma ono ogromną moc i stanowi odrębny porządek prawny. Wyobraźmy sobie następującą sytuację, Jan zabił Stefana, czyli popełnił czyn zabroniony przez kodeks karny materialny. Nie ma wątpliwość, że złamany został zakaz zabijania drugiego człowieka wyrażony w art. 148 i in. kodeksu karnego. Ciągnąc dalej historię, Jan ukrył dowody zbrodni, mimo to policja która przyjechała na miejsce zdarzenia znalazła ciało Stefana, ale uznała że Jan jest podejrzany o nieumyślne spowodowanie śmierci(art. 155 k.k) Stefana i tak też prokuratura wpisała w akcie oskarżenia. Brak dostatecznych dowodów i zła kwalifikacja czynu doprowadziły do tego, że Jan został uniewinniony. Tym samym wedle prawa materialnego, Jan był mordercą, a wedle prawa formalnego Jan był niewinny. W naszej historii mogły być inne mankamenty formalne, na przykład okazałoby się że Jan został przymuszony przez policjantów do złożenia zeznań. To właśnie na gruncie prawa formalnego, a w zasadzie procedury powoływania sędziów, opiera się cały spór o Trybunał Konstytucyjny. Kluczowym pytaniem jest: czy sędziowie Trybunału Konstytucyjnego są formalnie sędziami Trybunału Konstytucyjnego? Skąd te wątpliwości pojawiły się po 2015 roku? Zostanie to dokładniej wyjaśnione w drugiej części.

Trójpodział i równowaga

Drugą kwestią, na którą chciałbym zwrócić uwagę jest trójpodział władzy, który określa miejsce Trybunału w porządku ustrojowym. Pytając przeciętnego obywatela o sens trójpodziału władzy, usłyszymy odpowiedź “wykutą” na pamięć z czasów szkolnych, że trójpodział władzy polega na podziale władzy na ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Jednakże zarówno art. 10 Konstytucji, jak i sam Monteskiusz zwracali uwagę nie tylko na sam podział, ale także na równowagę pomiędzy władzami. Sam w sobie trójpodział władzy nie stanowi zupełnej ochrony obywateli przed nadużyciami władzy. Wyobraźmy sobie taką sytuację, że w państwie X mamy parlament, który uchwala ustawy, ale jedynie prezydent ma prawo inicjatywy ustawodawczej. Dodatkowo w konstytucji kraju X jest zapis, że prezydent w “wyjątkowych sytuacjach”(tylko jemu znanych) ma prawo “wysłać” sędziego na przedwczesną emeryturę. Formalnie dalej utrzymany jest trójpodział jednak praktycznie władza wykonawcza jest bardziej uprzywilejowana od pozostałych. We współczesnym parlamentaryzmie nie ma możliwości na całkowite odseparowanie od siebie władz. Coraz większą rolę ma „równowaga”, czyli odpowiedź na pytanie, jak rozdać kompetencje danym organom, aby żaden z nich nie był w stanie przejąć władzy nad innymi. Z jednej strony Konstytucja RP przyznaje prawo inicjatywy ustawodawczej Radzie Ministrów, z drugiej strony Rada Ministrów odpowiada i jest faktycznie wybierana(teoretycznie desygnuje prezydent) przez Sejm. Innym przykładem są chociażby prerogatywy prezydenckie do przedwczesnego rozwiązania parlamentu i tzw. “veto prezydenckie” w stosunku do ustaw uchwalonych przez parlament. Ponadto poza tradycyjnymi przedstawionymi powyżej władzami, można wymienić chociażby władzę kontrolną sprawowaną przez Najwyższą Izbę Kontroli. Dlatego też coraz częściej mówi się o samym podziale na cztery czy nawet sześć władz, wyróżniając m.in władzę samorządową. Jednakże na gruncie polskiego ustroju, jedna z klasycznych trzech “władz” pozostaje jakby w tyle w porównaniu do pozostałych dwóch. 

Konstytucja RP odseparowuje prawie całkowicie władzę sądowniczą od pozostały. Jedynie w przypadku mianowania sędziów oraz w kwestiach organizacyjnych, dopuszcza pozostałe władze do głosu. Jest to oczywiście celowe działanie ustrojodawcy, który chce zapewnić pełną niezawisłość sędziowską. Jednakże nie zapewnia to silniejszej pozycji ostatniej z władz w porównaniu do innych, a co więcej wydaje się być ona najbardziej ograniczoną. Po pierwsze jej charakter można określić jako reakcyjny, co oznacza że w przypadku trybunałów i sądów nie działają one z mocy prawa, tylko dopiero na skutek “wniosku” innego organu. O ile przy sądownictwie powszechnym, czyli sądach w sprawach zwykłych jest to zrozumiałe, bo prawo(szczególnie karne) ma zadziałać wtedy kiedy wszystkie inne środki zawiodły(szczególna sytuacja w przypadku prawa karnego), o tyle nic nie stoi na przeciw aby sam Trybunał Konstytucyjny bez wniosku zaczął sprawdzać czy dana np. ustawa jest zgodna z Konstytucją. Drugą kwestią jest fakt, że Konstytucja w sposób niewyczerpujący określa działanie sądów i pozwala na doprecyzowanie organizacji władzy sądowniczej przez ustawy, tym samym(jak pokazała praktyka ostatnich lat) pozwala na sporą ingerencje władzy ustawodawczej w sądowniczą. Ostatnią kwestią jest wybór sędziów trybunałów i skład Krajowej Rady Sądowniczej. W przypadku Trybunału Stanu 16 z 19 sędziów pochodzi z wyboru sejmu, a w przypadku Trybunału Konstytucyjnego cały skład sędziowski jest wyborem Sejmu. Ponadto ostateczna decyzja co do wyboru przewodniczącego Trybunału Konstytucyjnego(i jego zastępcy) należy do Prezydenta, ze względu na to, iż ustrojodawca nie zapisał w sposób wyraźny, że Prezydent ma powołać kandydata, który cieszy się największym poparciem wśród Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK. W Krajowej Radzie Sądownictwa, która występuje z wnioskiem do Prezydenta o nominowanie danej osoby na stanowisko sędziego, 2 miejsca są zapewnione dla władzy wykonawczej, a 6 dla władzy ustawodawczej. Podsumowując: władza sądownicza nie może działać samodzielnie, Konstytucja pozostawiła otwartą furtkę do ingerencji władzy ustawodawczej w sądownictwo poprzez “ustawy organizacyjne”, a dodatkowo na powoływanie sędziów wpływa zarówno władza ustawodawcza jak i wykonawcza. 

Co „wydaje” Trybunał Konstytucyjny?

Wracając do wydarzeń z samego 24.10.2020 roku, uwidoczniła się kompletna dezinformacja wynikająca po części z braków w szkolnej podstawie programowej, na temat tego co w zasadzie wydał Trybunał Konstytucyjny. Dla niektórych był to wniosek, dla innych uchwała a nawet pojawiły się informację, iż Trybunał “wydał ustawę”. Dlatego też warto przypomnieć jego kompetencje, które są rozrzucone po całej Konstytucji. Jednakże najważniejsze z nich zostały zawarte w art. 188 oraz art. 189. Pierwszy z nich odnosi się do tzw. właściwości rzeczowej i stwierdza w jakich szczególnych sytuacjach Trybunał wydaje wyrok w sprawie zgodności normy zawartej w akcie prawnym z normą zawartą w konstytucji, mówiąc prostszym językiem sprowadzić można wyrok Trybunału do pytania: Czy to co zapisane jest np. w ustawie, zgodne jest z tym co zapisane jest w Konstytucji? Art. 189 dopełniający art. 188 nadaje Trybunałowi kompetencje do rozstrzygania sporów kompetencyjnych pomiędzy centralnymi konstytucyjnymi organami państwa. Znowu ujmując to proście, Trybunał odpowiada na pytanie: Czy dany organ państwowy np. Sejm mógł w się zachować w taki sposób czy wszedł już “na podwórko” kogoś innego np. Premiera? Co ważne w tym przepisie dodane jest, że dany organ państwa musi być “konstytucyjny”, czyli sama konstytucja musi o nim jasno wspominać. Część organów państwowych może powstać na podstawie chociażby ustawy. Łącząc te dwa artykuły w jeden powstaje główna kompetencja Trybunału, czyli sprawdzanie czy nowo tworzone prawo jest zgodne z konstytucją oraz jak wywiązują się z jego stosowania organy państwowe. 

W teorii akty prawne powinny spełniać postulat przejrzystości, do takiego stopnia aby obywatel mógł je sam interpretować. Jednakże gdyby tak rzeczywiście było to czy istniałby dalej zawód prawnika? Praktycznie jednak ile osób czyta jeden przepis, tyle powstaje jego interpretacji. Można odwołać się na przykład do tego, co ludzie tworzący prawo mieli na myśli. Można odwołać się do jakiś odgórnych zasad, które panują w danej gałęzi prawa, np. prawo cywilne to równorzędność stron, a prawo karne to zasada, że “bez ustawy nie ma przestępstwa”(albo nie ma kary). Można także odwołać się po prostu do tego co jest napisane wprost. Tak samo dzieje się z przepisami Konstytucji, które również podlegają różnym interpretacją. Sam Trybunał na przestrzeni lat zmieniał swoją „wykładnię”(interpretacje) niejednego artykułu. Często jest to podyktowane czynnikami kulturowymi i społecznymi, na przykładzie sytuacji osób nieheternormatywnych w Polsce. Kiedyś zakazane były „parady równości”(wyrok ETPCz Bączkowski i in. vs. Polska), obecnie odbywają się one rok rocznie w coraz większej liczbie miast. Takich przykładów oczywiście można znaleźć wiele, chociażby w prawie karnym kiedyś nie karano za „karcenie dziecka”, teraz wszelka przemoc fizyczna w stosunku do dziecka jest uznawana za niezgodną z prawem. Skoro konstytucja, jako “umowa społeczna” ma oddawać wyznawane przez społeczeństwo wartości to musi ulegać zmianie. Dlatego też ustrojodawca najczęściej decydują się albo na “elastyczną” konstytucje, którą łatwo zmienić albo utrzymują konstytucję “sztywną”, ale z bardziej ogólnymi zapisami, które powinno interpretować się z duchem czasu taką właśnie jest Konstytucja III RP. Dlatego też, mimo że dana ustawa obowiązuje od dekad, to i tak Trybunał może orzec, że jest ona niezgodna z ustawą zasadniczą. 

Co jeśli Trybunał uzna, że dana norma zawarta w przepisie ustawy jest niezgodna z Konstytucją? Należy sobie wyobrazić sytuacje, w której ktoś używa fałszywej tożsamości i podpisuje pod tym fałszywym imieniem i nazwiskiem różne umowy. Dopiero gdy prawda wychodzi na jaw, okazuje się że dana osoba nie jest na prawdę tą, za którą się podaje. Z jednej strony na przyszłość będzie wiadomo, że jest to fałszywa tożsamość, z drugiej strony nie zmienia to faktu, że wszystkie działania wcześniejsze stają się nie ważne, bo zostały podpisane przez kogoś kto realnie nie istnieje. Tak samo jest z przepisem „niekonstytucyjnym”, który przez lata może istnieć w porządku prawnym, sądy mogą go stosować, a dopiero w momencie wydania wyroku przez Trybunał okazuje się on być nieważnym. Pewnym jest, że wyrok ma moc działana na przyszłość, spornym zaś kwestia oddziaływania na przeszłość. Skoro norma prawna była niekonstytucyjna, więc nie mogła istnieć w porządku prawnym to pytaniem jest czy wyrok Trybunału jest wydawany z mocą wsteczną? Jednakże jeśli coś nie istniało, to czy można stwierdzić o tym, że traci moc obowiązywania? Doktryna w tym miejscu jest sporna, więc pozostawiam to szerszym opracowaniom. Pewnym jest również to, iż wyrok ma charakter powszechnie obowiązujący i nie ma możliwości odwołanie się od niego. Czy można zmienić wyrok Trybunału? Tak, ale tylko przez zmianę konstytucji bądź kolejny wyrok(kwestia sporna w doktrynie). Zakładając również, że część sędziów Trybunału pozostanie przy swoich poglądach możliwym jest także, że aby doszło do zmiany wyroku potrzebna byłaby zmiana kadencji.

Pomimo pewnej krytyki ustrojodawca, w zakresie przepisów odnoszących się do funkcjonowania Trybunału, trzeba pamiętać wedle powiedzenia „papier zniesie wszystko”, że tak na prawdę wiele zależy od ludzi. Jako, że człowiek jest istotą niedoskonałą to nie może on stworzyć idealnego prawa pozbawionego wszelkich luk i odpornego na jednostki rządne władzy. Główną rolę odgrywa edukacja, która kształtuje coś co można nazwać „kulturą prawną” danego społeczeństwa. Druga część poświęcona została właśnie temu, jak człowiek wykorzystuje prawo do własnych celów politycznych.

Bibliografia:

G. Radbruch – Filozofia prawa

W. Wołodkiewicz, M. Zabłocka – Prawo Rzymskie. Instytucje. 

Monteskiusz – O duchu praw

G. Kuca – O potrzebie reinterpretacji pojęcia „zasada podziału władzy”

P. Tuleja i in. – Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz

M. Jackowski – Następstwa wyroków Trybunału Konstytucyjnego w procesie sądowego stosowania prawa

M. Safjan – Skutki prawne orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego.

Udostępnij artykuł