Pride Month: LGBT+ w tekstach kultury

Popkultura ma niezwykłą moc – inspiruje, podnosi ważne kwestie, zmienia świadomość, wprowadza nowe zagadnienia do debaty publicznej, jak nic innego uczy otwartości i empatii. Jako że dziś ostatni dzień Pride Month, redakcja MZ przygotowała listę ulubionych tekstów kultury, w których pojawiają się wątki LGBTQ+. To przykłady kina/literatury/muzyki, które zdecydowanie warto oglądać i polecać nie tylko w czerwcu.

Zaczynamy!

Freeheld (Tytuł do praw) jest dramatem z roku 2015, przedstawiającym prawdziwą historię partnerek Laurel Hester (Julianne Moore) oraz Stacie Andree (Ellen Page), które zamieszkały razem i zarejestrowały swój związek w hrabstwie Ocean. Jest on oparty na krótkometrażowym filmie dokumentalnym o tym samym tytule, który powstał w roku 2007 i rok później otrzymał nagrodę Oscara w swojej kategorii.

Akcja filmu skupia się na momencie, w którym Hester, uznana oficer policji, otrzymuje informację o rozwijającym nowotworze wraz z przerzutami do mózgu – diagnozę, która jest jednoznaczna z wyrokiem śmierci. Kobieta zdaje sobie sprawę, że jej partnerka nie będzie w stanie sama spłacić ich kredytu hipotecznego, co nie stanowiłoby problemu, gdyby Hester żyła w związku heteroseksualnym i wyszła za mąż (wtedy jej małżonkowi przysługiwałyby świadczenia emerytalne). Jednak w czasach, gdy Hester dowiaduje się o swojej diagnozie, małżeństwa osób homoseksualnych w USA były głównie nadzieją i piątka Republikanów odrzuciła prośbę o rozpatrzenie jej wyjątkowej sytuacji, uznając wniosek o świadczenia za „podważanie świętości małżeństwa”. Nagłośnienie sprawy Laurel wywołuję falę protestów, ostatecznie prowadząc do zmiany prawnej pod koniec jej życia,, gdy świadczenia emerytalne zostają uwzględnione również dla związków partnerskich w roku 2006.

Obrazowana przez film walka Hester oraz Andree o równość była niewątpliwie istotnym krokiem dla ruchu osób LGBT+, które 26 czerwca 2015 roku doczekały się przełomowej decyzji Sądu Najwyższego w USA, jaką było zniesienie zakazu małżeństw jednopłciowych we wszystkich 50 stanach. Oczywiście, wątek prawny nie jest jedynym aspektem filmu – skupia się on również na doświadczanej przez obie bohaterki homofobii, przymusu ukrywania swojego związku oraz cierpienia, jakie przysporzyła Andree choroba Hester. W ten sposób, w ciągu półtorej godziny, przed widzem rozwija się historia, której przekaz jest dość prosty i uniwersalny – miłość zawsze wygrywa.

(Julia Lassmann)

Trylogia Blue Nieghbourhood to cykl trzech teledysków do utworów Wild, Fools, Talk Me Down z debiutanckiego albumu Troye’a Sivana, powstałych w 2015r. Trylogia opowiada historię dzieciństwa i – w późniejszych częściach – młodości dwóch chłopaków. W zaledwie niecałe trzynaście minut ukazana jest droga zaczynająca się od przyjaźni, poprzez zauroczenie, cierpienie związane z brakiem tolerancji, brak własnej akceptacji, kończywszy na otwartym zakończeniu, które sugeruje tragedię, ale nie pozostawia jej jako jedynej drogi wyjścia. Troye w jednym z wywiadów, zapytany o utwór Wild i całą trylogię, odpowiedział: „Zarówno piosenka jak i trzy połączone ze sobą teledyski opowiadają o zakazanej miłości i problemach z akceptacją w małej miejscowości, w której jakakolwiek odmienność jest traktowana jak choroba.”

Pomimo, że postacie pokazane na ekranie są fikcyjne, to sam przebieg zdarzeń jest odzwierciedleniem częstych problemów osób LGBT+, które muszą walczyć o akceptację środowiska. W komentarzach pod filmami w serwisie YouTube wiele osób dziękuje artyście za teledyski, pisząc, że stworzenie tego było dla nich ważne i nie czują się już aż tak osamotnieni. Fani trylogii, jak i samego Sivana, interpretują historię na różne sposoby, szczególna uwaga skupiona jest na ostatniej części, która w głównej mierze rozgrywa się na cmentarzu podczas pogrzebu. Tuż po publikacji tej części – Talk Me Down – Troye Sivan udostępnił infolinie zapobiegające samobójstwom.

(Ada Baranowska)

Niewiele jest polskich filmów z postaciami LGBTQ+ w rolach głównych – poza kilkoma wyjątkami, osoby nieheteronormatywne przeważnie przemykają na drugim planie jako groteskowy „comic relief”, ewentualnie w kontekście homofobii. Tym cenniejsze są takie produkcje jak „Kontrola”– dostępny na YouTubie serial internetowy, który stał się międzynarodową sensacją. A zarazem jest powiewem świeżości w młodym polskim kinie oraz pięknie nakręconą, wciągającą historią miłosną dwóch kobiet.

„Kontrola” początkowo była jedynie ćwiczeniem Nataszy Parzymięs na zajęcia w Warszawskiej Szkole Filmowej. W zaledwie dwuminutowym filmie pracowniczka lotniska Natalia (Ada Chlebicka) przeprowadza rutynową kontrolę jednej z pasażerek. Okazuje się, że podróżującą jest Majka (Ewelina Pankowska), była miłość dziewczyny. Produkcja zdobyła ogromne, międzynarodowe zainteresowanie i w momencie pisania artykułu obejrzano ją 14 milionów razy. To skłoniło Parzymięs do stworzenia kontynuacji – i tak, po zebraniu funduszy (wsparcie finansowe fanów, ale również m.in. Warszawskiej Szkoły Filmowej i Parady Równości), film na zaliczenie przerodził się we wciągający miniserial.

Kolejne odcinki eksplorują relację Natalii i Majki, pokazując, co zaszło między nimi w przeszłości, ale także kontynuując ich historię. Mimo niewielkiego budżetu serial jest przepięknie nakręcony – zdjęcia, pełne neonów i delikatnego światła, zapierają dech w piersiach. Sama historia jest bardzo subtelna, delikatna i sprawnie poprowadzona; do tego opowiedziana naturalnym, swobodnym językiem. Bohaterki są pełnokrwiste i brawurowo odegrane, między głównym duetem aż iskrzy. Zamiast na standardowych wątkach homofobii i odkrywaniu własnej tożsamości, film skupia się na relacji dwóch kobiet, jej wzlotach i upadkach. Opowiada o złamanym sercu, utraconym zaufaniu, trudnych decyzjach. Ta zwyczajność i naturalność tchnie ogromną świeżością i powoduje, że historia staje się wyjątkowo uniwersalna.

Serial zdobył dużą, międzynarodową bazę fanów – między innymi w Brazylii, USA i Indiach. Natasza Parzymięs pracuje nad drugim sezonem. 

(Pola Biblis)

Myślę, że dla naszych stałych czytelników, nie będzie zaskoczeniem, że na mojej liście poleceń nie może zabraknąć “Tamtych dni, tamtych nocy” w reżyserii Luki Guadagnino na podstawie powieści Andre Acimana.

Czym “Tamte dni, tamte noce” nas zachwycają? Niezwykłą czułością narracji, pięknymi zdjęciami, bohaterami, których obserwujemy z wielkim zainteresowaniem. To opowieść o rodzącym się pożądaniu, napięciu seksualnym, poszukiwaniu własnej tożsamości. To wszystko eksplorowane bez tematów tabu, a jednak z dużą subtelnością i zmysłowością.

Wydawać by się mogło, że to film, jakich znamy wiele. Kolejne dzieło z szerokiej kategorii “dramatów miłosnych. Różnic jest wiele, ale jedna widoczna jest na pierwszy rzut oka i niejako usuwa wszystkie inne w cień. Na ekranie nie jest nam pokazywana kolejna historia dziewczyny i chłopaka, zamiast tego obserwujemy romans pomiędzy dwoma mężczyznami. Czy przez to historia staje się mniej uniwersalna? Nic bardziej mylnego, ale o tym najlepiej przekonać się samemu, więc włączajcie HBO GO i przenieście się w słoneczne klimaty lat 80.

(Kaja Kędzioł)

Wymazać siebie (Boy Erased) to książka autobiograficzna Garrarda Conleya, która została wydana w Polsce w 2019 roku i jest podstawą dla filmu w reżyserii Joela Edgertona o tej samej nazwie. Autor opisuje w niej swoje doświadczenia z pobytu na obozie terapii konwersyjnej (prowadzonej przez organizację Love in Action), czyli terapii, której celem jest „wyleczenie” osób nieheteronormatywnych z ich orientacji seksualnej. Przyczyną umieszczenia Garrarda w obozie jest nie tylko pozycja jego ojca jako pastora, ale i panujące w rodzinie religijne oraz fundamentalistyczne nastroje. Przed wstąpieniem do obozu otrzymuje on obietnicę, że jego seksualność zmieni się pod wpływem studiowania Biblii, grupowych sesji oraz rygorystycznych zasad. Jak można się domyśleć – pozbieranie się z terapii kosztowało Garrarda i jego rodziców jeszcze więcej zasobów finansowych oraz emocjonalnych niż sama terapia.

Narracja w książce, choć skupiająca się przeważnie na przeżyciach w obozie, obfituje w liczne retrospekcje głównego bohatera. Gerrard przedstawia czytelnikowi wydarzenia ze swojego dzieciństwa oraz okresu dorastania, w tym wymuszoną relacje z dziewczyną, pierwszą prawdziwą miłość z kolegą z sąsiedztwa oraz niekomfortowe momenty w towarzystwie zaniepokojonych rodziców. Czytelnik jest przeprowadzany również przez przemianę głównego bohatera – od niepewnego siebie i pełnego skonfliktowanych emocji chłopaka po silnego psychicznie mężczyznę – mając okazję nieraz zagłębić się w przemyślenia Gerrarda na temat dojrzewania, miłości oraz życia.

Na chwilę obecną terapia konwersyjna młodzieży zakazana jest w 14 stanach. Niestety, praktyki te są nadal kontynuowane, często przez osoby nieupoważnione do oferowania usług terapeutycznych.

(Julia Lassmann)

Rozpoczęcie wakacji tym razem jest dosyć wyjątkowe – podróży (tym bardziej tych zagranicznych) lepiej nie planować, a spotkania ze znajomymi również (jeszcze na razie) powinny być objęte reżimem sanitarnym. Co zatem wtedy robić? Z pomocą, jak zwykle, przychodzą seriale, najlepiej te, które zajmą sporo godzin, a nie spowodują nudy.

Serialem wprost skrojonym pod takie cechy jest właśnie „Euphoria„. Produkcja dość młoda (2019 rok), zachwyca pod wieloma względami – niesamowicie celny i realistyczny scenariusz, doskonałe kostiumy i makijaże, aktorstwo oraz bohaterowie, z którymi utożsamiamy się od pierwszych sekund na ekranie.

Euphoria porusza cały bezmiar tematów ważnych i aktualnych w sposób przystępny dla młodego pokolenia, bez zbędnego moralizowania czy patosu. Obserwujemy historię uzależnienia od narkotyków, toksycznej relacji miłosnej, próby zdefiniowania własnego “ja”. Najprościej można to nazwać serialem o młodych osobach dla młodych osób. Oczywiście nie brakuje tam tematów LGBT+ – na ekranie obserwujemy relacje pomiędzy dwoma dziewczynami, jedna z bohaterek jest transpłciowa. Wiemy, że rozpoczęły się prace nad sezonem drugim, więc nadrabiajcie!

(Kaja Kędzioł)

Adaptacja opowiadania „Tajemnica Brokeback Mountain” z 2004 roku to już dzisiaj klasyk kina LGBTQ+. Jej wyjątkowość, poza świetnie poprowadzoną historią, polega również na umiejscowieniu romansu dwóch mężczyzn w niespodziewanym miejscu – stereotypowo męskim, białym środowisku kowbojów, w Wyoming lat 60 dwudziestego wieku.

Opowiadanie Annie Proulx ukazało się na łamach czasopisma New Yorker w 1997 roku. Dwóch chłopaków z ubogich farmerskich rodzin, Ennis i Jack spotykają się w pracy – mają wspólnie wypasać owce na zboczach góry Brokeback. W oddaleniu od świata, wśród surowych krajobrazów Wyoming, między mężczyznami rodzi się uczucie, które trwa kolejne lata ich życia. Opowiadanie przekonująco kreśli obraz homofobicznego, odizolowanego od świata środowiska, w którym dwóch chłopaków zakochuje się w sobie – miłością pełną surowej czułości, tęsknoty, ale też niepewności i strachu. Wiedzą, że dla ich związku nie ma perspektyw, nie potrafią jednak od siebie odejść.  

Annie Proulx wspominała, że to jeden z najbardziej pracochłonnych i emocjonalnie wymagających tekstów, które stworzyła – i rzeczywiście, czuć to w każdym, niezwykle precyzyjnym zdaniu. Po publikacji w New Yorkerze autorka oczekiwała zacietrzewionych, oburzonych listów. Zamiast tego wiele mężczyzn, również ze środowisk przedstawionych w opowiadaniu, pisało – „opowiedziałaś moją historię”.

Film Anga Lee nie tylko dorównał opowiadaniu, ale pod niektórymi względami je przebił. Ekranizacja rozwija fabułę krótkiego tekstu, wzbogaca wątki, więcej uwagi poświęca żonom i rodzinom głównych bohaterów. Wspaniała gra aktorska Heatha Ledgera i Jake’a Gyllenhaala ożywia protagonistów, których więź na ekranie wydaje się jeszcze czulsza i głębsza. Wszystko przy zachowaniu surowości i subtelności oryginału, w zapierającej dech w piersiach górskiej scenerii. Mimo skromnego budżetu produkcja zgarnęła trzy Oscary, cztery Złote Globy i przede wszystkim zyskała status kultowej. Zasłużenie. Piękny, bolesny, głęboko poruszający film. 

(Pola Biblis)

Gra tajemnic – dramat biograficzny w reżyserii Mortena Tylduma będący adaptacją biografii Enigma. Życie i śmierć Alana Turinga autorstwa Andrew Hodgesa. Film opowiada życie brytyjskiego matematyka i kryptologa Alana Turinga (w którego rolę wciela się Benedict Cumberbatch), który opracował urządzenie służące do łamania kodu Enigmy (którym posługiwali się naziści podczas II wojny światowej) czy prototyp pierwszego komputera.

Jak sam gatunek filmu wskazuje – zawiera on elementy z biografii głównego bohatera, ale nie jest najbardziej rzetelnym źródłem informacji dotyczących jego historii. Już na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że Turing był wielkim geniuszem, ale także osobą zagubioną, niezrozumianą przez społeczeństwo, samotną. Próbując rozwikłać Enigmę przy udziale reszty zespołu (którego sympatię musi zdobyć), stara się ukryć swoją tajemnicę, o której społeczeństwo nie może się dowiedzieć, a która w późniejszym czasie wychodzi na jaw i drastycznie wpływa na jego życie. Wielu widzów uważa, że produkcja ukazuje „za dużo homoseksualizmu i zbyt mało Enigmy”, lecz trzeba wziąć pod lupę fakt, że film opowiada o życiu osoby, która rozwikłała tę zagadkę, a której orientacja była dużą częścią życia. Nie chciałabym poddawać ocenie tej produkcji, decydować, czy jest dobra, czy nie, zdania krytyków w tej kwestii są podzielone. Niemniej jednak stwierdzam, że ukazuje problem, z jakim musiała się zmagać i niekiedy zmaga do dzisiaj, duża część osób będących według społeczeństwa „odmieńcami”.  

(Ada Baranowska)

Udostępnij artykuł