CFP: „Prawa aborcyjne w Polsce, Niemczech, Stanach Zjednoczonych oraz Wielkiej Brytanii”, Zofia Górecka

W ostatnich latach prawa aborcyjne stały się w naszym państwie i nie tylko, niezwykle „gorącym” tematem. 
Aktywiści oraz politycy podzielili się na dwa przeciwne obozy. Wydawać by się mogło, że można jedynie albo popierać aborcję, albo być jej całkowitym przeciwnikiem. Wygląda to, jakbyśmy zapomnieli o tym, że ruchy opowiadające się za liberalizacją praw aborcyjnych noszą miano ruchów pro-choice. Oznacza to nic więcej, jak chęć dania każdej kobiecie możliwość decydowania o swoim ciele, o tym, co z nim zrobi, czy będą chciały urodzić dziecko, czy też nie czują się jeszcze gotowe lub, z wielu powodów, na przykład ekonomicznych, nie chce/nie może mieć potomstwa. W różnych państwach prawa aborcyjne przybierają różne formy. Przytoczone przeze mnie przykłady są dość oczywiste, jednak nie wydaje mi się, żeby zobrazowanie tego tematu wymagało przytoczenia mniej banalnych przykładów, a zacznę od naszego krajowego podwórka.

POLSKA

Przez Polskę przelewają się obecnie fale protestów związanych z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego. Zgodnie z jego treścią, w dniu opublikowania, dokonanie aborcji ze względu na ciężkie i nieodwracalne wady płodu przestanie być legalne. Decyzja staje się jeszcze bardziej kontrowersyjna w momencie, gdy przypomnimy sobie o niedawnych zawirowaniach przy wyborze członków TK, którzy w czwartek 22 października wydali wyrok skazujący wiele kobiet na cierpienie fizyczne oraz psychiczne. Sytuację zdaje się zaostrzać rozporządzenie, które weszło w życie w piątek, a które zakazuje zgromadzeń powyżej 5 osób ze względu na zagrożenie epidemiologiczne. Protesty rozpoczęły się już w środę i jak na razie, z dnia na dzień zapowiadane są kolejne demonstracje, do który powoli zaczynają się dołączać nie tylko osoby zbulwersowane wyrokiem TK i co za tym idzie jeszcze większym ograniczeniem prawa aborcyjnego, ale również ci, dla których obecne protesty stały się zapalnikiem do wyjścia na ulicę i demonstrowania swojego sprzeciwu wobec polityki rządu.

Przyjrzyjmy się jednak temu, jak konflikt aborcyjny, który jest obecnie w punkcie kulminacyjnym, narastał w ostatnim czasie. Tak, jak już napisałam, na przestrzeni ostatnich lat prawo aborcyjne jest w naszym kraju powracającym tematem zaciętych sporów na płaszczyźnie światopoglądowej i politycznej.  Jakiekolwiek prób czy projekty poszerzenia dostępu do aborcji ukazywane są przez środowiska prawicowe jako przykład zachodniej „cywilizacji śmierci”, łącząc ją z „upadkiem polskich wartości”, utożsamianych przez nich z wartościami kościoła katolickiego. Należy jednak pamiętać, iż polskie prawo aborcyjne jest w tym momencie najbardziej restrykcyjnym  w Unii Europejskiej. A jak dokładnie wygląda? Jak zmieniało się prawo aborcyjne na przestrzeni lat? Kiedy kobieta może poddać się, w świetle prawa, zabiegowi aborcji? Sprawdźmy to.

W przeszłości, prawo aborcyjne w Polsce przechodziło przez wszystkie możliwe etapy, poza pełną legalnością we wszystkich przypadkach. Do roku 1932 aborcja była całkowicie zakazana, bez względu na okoliczności poczęcia czy stan zdrowotny przyszłej matki. W wyniku zmian kodeksu karnego, wpisano do niego dwa odstępstwa, w przypadku których kobieta mogła legalnie przerwać ciąże. Pierwszym był przypadek, w którym ciąża bezpośrednio zagrażała życiu kobiety. Drugim, gdy do zapłodnienia doszło w wyniku gwałtu, kazirodztwa lub stosunku płciowego z osobą nieletnią do 15 roku życia. Wprowadzone zmiany sprawiły, że polskie prawo dotyczące przerwania ciąży było najbardziej liberalnym prawem w Europie.

Podczas okupacji nazistowskiej, Polki mogły wykonywać aborcję „na żądanie”. Niekiedy były do tego nawet zmuszane. Celem podobnych działań było ograniczanie rodzenia się dzieci z niearyjskich rodzin. Był to jedyny okres w historii Polski, kiedy aborcja dostępna była w każdym przypadku, bez ograniczeń.

Po zakończeniu wojny przez jedenaście lat obowiązujące prawo było niemal kopią prawa obowiązującego przed okupacją. Na mocy ustawy o zawodzie lekarza z 27 kwietnia 1956 roku nastąpiła jedna istotna zmiana. Wykonanie zabiegu było legalne w czterech wypadkach. Gdy ciąża zagrażała życiu ciężarnej, gdy wykryto znaczące wady płodu, w wypadku, gdy do zapłodnienia doszło wskutek przestępstwa, w tym wypadku o możliwości dokonania zabiegu decydowało orzeczenie prokuratora. Jednak największą zmianą był podpunkt, mówiący o możliwości przerwania ciąży w momencie, gdy warunki życiowe kobiety nie umożliwiają wychowania dziecka. Przez to, że ostatni punkt nie określał dokładnie co oznaczają „ciężkie warunki życiowe”, umożliwiał on różną interpretację, przez co wiele kobiet mogło skorzystać z tego prawa. Do roku 1989 w Sejmie znalazło się kilka projektów zaostrzenia prawa dotyczącego aborcji, jednak żaden z nich nie został przyjęty.

Obecnie obowiązującym prawem dotyczącym warunków przeprowadzenia legalnego zabiegu przerwania ciąży jest ustawa o planowaniu rodziny ochronie płodu ludzkiego i warunkach przerwania ciąży z dnia 7 stycznia 1993 roku. Do 22 października rb.  zawarte były w niej w niej trzy przypadki, w których prawo dopuszcza wykonanie zabiegu przerwania ciąży. Jednak wyrok TK sprawił natychmiastowe odwołanie punktu mówiącego o przerwaniu ciąży wskutek uszkodzenia płodu.  W takim wypadku dozwolone są już jedynie dwie przesłanki pozwalające na wykonanie zabiegu: 1) Gdy ciąża zagraża zdrowiu lub życiu kobiety (bez ograniczenia wieku płodu), 2) gdy ciąża powstała wskutek udowodnionego przestępstwa. W ostatnim przypadku niezbędna jest ekspertyza prokuratora. Należy pamiętać, że w przypadku zapłodnienia w wyniku przestępstwa, zabieg nie może być wykonany później, niż do 12 tygodnia ciąży. Kobieta poddająca się zabiegowi nielegalnie nie podlega karze, w przeciwieństwie do lekarza wykonującego zabieg. Do ustawy został wpisany także artykuł dotyczący wprowadzenia do szkół edukacji seksualnej, mającej na celu zapobieganie niechcianym ciążom.

Od czasu wprowadzenia ustawy w życie, do Sejmu wpływało wiele projektów, zarówno poszerzających, jak i zawężających dostęp do aborcji. Jednak najbardziej kontrowersyjnym okazał się projekt „Zatrzymać aborcję” autorstwa Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej na czele z Kają Godek, który wpłyną do Sejmu 30 listopada 2017 roku.  Przewiduje on zniesienie edukacji seksualne w szkołach oraz ograniczenie przypadków, w których wykonanie zabiegu byłoby możliwe jedynie w jednym wypadku, gdyby życie matki było zagrożone. Do I czytania projekt został skierowany dopiero po niemal dwóch latach, 22 listopada 2019 roku. Jednak nie doszło do II czytania, projekt został umieszczony w sejmowej „zamrażarce”, z której wyciągnięto go w, jak mogło by się wydawać, najmniej spodziewanym momencie, 15 kwietnia 2020 roku, gdy na całym świecie panowała w najlepsze pandemia COVID-19. Podobnie jak w poprzednich latach, wywołał on wiele kontrowersji oraz protestów, które ograniczał wszechobecny lockdown. Pomimo, iż tylko 68 posłów głosowało za przyjęciem projektu w I czytaniu, to za odrzuceniem ustawy opowiedziało się 168 i projekt trafił do sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny oraz Komisji Zdrowia, gdzie czeka na kolejne głosowania. 

Wyniki głosowań mogły napawać optymizmem wszystkich, którzy są przeciwni zaostrzeniu prawa aborcyjne w Polsce. Z drugiej jednak strony, projekt nie został całkowicie odrzucony, a politycy z obozu rządzącego, z Prezydentem na czele, w większości opowiadają za wprowadzeniem bardziej restrykcyjnych przepisów dotyczących aborcji. W kwietniu tego roku ciężko było określić kierunek, w jakim zmierzały prawa do aborcji w Polsce. Wyniki głosowania mogły dać niektórym powiew optymizmu, jednak w tym momencie nie można mieć już złudzeń. Polska władza będzie dążyć do dalszego ograniczenia praw aborcyjnych w naszym kraju, co będzie miało dramatyczne skutki dla tysięcy rodaczek, które nie będą mogły pozwolić sobie na wyjazd za granicę.

REPUBLIKA FEDERALNA NIEMIEC

Ze względu na biskość oraz fakt, iż Niemcy są dość częstym aborcyjnym kierunkiem dla polek, będą pierwszym państwem na naszej aborcyjnej mapie. Nasi zachodni sąsiedzi kojarzą się ze stosunkowo liberalnym prawem aborcyjnym i tak też jest w rzeczywistości. Niewiele krajów w Europie może pochwalić się łatwiejszym dostępem do aborcji niż Niemcy. Jednak sprawy nie zawsze wyglądały tak różowo. Przyjrzyjmy się historii prawa aborcyjnego w Niemczech.

Od 1871 do 1927 aborcja była w Niemczech całkowicie zabroniona, bez względu na stan zdrowotny matki czy okoliczności zapłodnienia. W 1927 nastąpiły zmiany, zabieg mógł być przeprowadzony w sytuacji, gdy ciąża zagrażała życiu matki. Po przejęciu władzy przez nazistów w 1933, aborcja została ponownie zakazana, a od 1943 roku karą za podjęcie się zabiegu była utrata życia. Co ciekawe, przepis ten dotyczył jedynie kobiet „aryjskich”. Przedstawicielki innych nacji, na przykład Polki czy Żydówki, mogły poddawać się zabiegowi aborcji, a niejednokrotnie były do niego zmuszane. Po wojnie, gdy Niemcy zostały podzielone, nastąpił także rozłam praw, w tym tych, które dotyczyły przerywania ciąży. W NRD obowiązywało wówczas najbardziej liberalne prawo aborcyjne w Europie. Nie było określonych warunków, jakie musiała spełnić kobieta, aby legalnie poddać się zabiegowi. Jedynym ograniczeniem był trzeci miesiąc ciąży. Zachodnioniemieckie prawo nie było aż tak rewolucyjne. Próba pełnej legalizacji aborcji z 1974 roku nie powiodła się, sąd orzekł, iż pełen dostęp do aborcji jest niezgodny z art. 2 niemieckiej konstytucji, mówiącym o ochronie życia ludzkiego. Po werdykcie sądu, obowiązywało wcześniejsze prawo, dopuszczające aborcję w przypadku, gdy życie kobiety było zagrożone lub gdy do zapłodnienia doszło podczas czyny zabronionego. Po zjednoczeniu Niemiec w 1991 roku, wschodnia część państwa musiała zrezygnować z praw, które obowiązywały tam dotychczas. Przyjęte rozwiązanie zakłada, iż aborcja jest nielegalna, jednak w ustawie wyszczególnione są wyjątki, w których może zostać wykonana w świetle prawa. 

Obecnie najbardziej kontrowersyjnym tematem dotyczącym aborcji jest art. 219a uchwalony w latach 30-tych. Mówi on o zakazie reklamowania usług dotyczących aborcji. Przez długie lata był on zapomniany, wydawało się, że problem aborcji i postnazistowkich praw został rozwiązany. Jednak w ostatnich latach art. 219a zainteresowały się środowiska pro-life. Obecnie, od 2019 roku, lekarze wykonujący zabiegi przerwania ciąży mogą umieszczać informacje o tym, iż takowe zabiegi przeprowadzają, jednak nie mogą wykazywać konkretnych metod, którymi się posługują, nie mogą podawać informacji o cenach  oraz innych ważnych szczegółach dotyczących zabiegu. Co ciekawe, największą bazę lekarzy przeprowadzających aborcję na terenie Niemiec znajdziemy na stronie internetowej jednej z organizacji pro-life. Celem strony na pewno nie było podpowiadanie kobietom, do którego lekarza powinny się udać w celu przerwania niechcianej ciąży, jednak ze względu na nieścisłości prawne, właśnie tam mogą znaleźć takie informacje.  

STANY ZJEDNOCZONE AMERYKI

USA postrzegane jest jako państwo liberalne, jeśli chodzi o prawa osobiste obywateli. Jest to prawda, jednak to, co zapisane jest w konstytucji, nie zawsze ma pokrycie w praktycznym ujęciu. Dlatego postrzeganie tego kraju jako uosobienia liberalizmu, w odniesieniu do praw osobistych, nie jest do końca prawidłowe. 

Jednym z wielu przykładów potwierdzających tę tezę są prawa aborcyjne. 

Przełomowym momentem w walce amerykanek o prawo aborcji była sprawa Normy McCorvey, znanej jako Jane Roe, z roku 1973. Sąd najwyższy uznał wtedy, iż Konstytucja Stanów Zjednoczonych Ameryki w oparciu o IV poprawkę, zapewniającą „prawo do prywatności”, Również zapewnia ciężarnym kobietom pełne prawo do wykonania aborcji. Rządy stanowe mogły ingerować i wprowadzać obostrzenia dotyczące przytoczonego powyżej prawa od drugiego trymestru, miały też możliwość całkowitego zakazu aborcji w trzecim trymestrze.

Jednak już trzy lata później, w roku 1976 Izba Reprezentantów przyjęła tzw. poprawkę Hyde, która zabraniał finansowania zabiegów przerywających ciąże z pieniędzy publicznych. Wyjątkiem były ciąże powstałe w wyniku gwałtu lub stosunku kazirodczego. W 1993 roku prezydent Clinton uwzględnił w niej także przypadki, w których ciąża zagraża życiu kobiety oraz gdy wady płodu uniemożliwiają jego przeżycie poza łonem matki.

Jednak na przestrzeni ostatnich lat prawa aborcyjne zostają regularnie ograniczane przez władze stanowe, szczególnie w stanach środkowo-południowych i południowych. Coraz więcej stanów wprowadza tzw. „prawo bicia serca”, pozwalające na dokonanie aborcji jedynie przed wykryciem u płodu tętna, czyli do 6 tygodnia ciąży. Oprócz tego część z nich zawęża prawo do wykonywania zabiegów jedynie w przypadku zagrożenia życia kobiety lub dziecka czy w przypadku poczęcia w wyniku gwałtu oraz kazirodztwa.

O obecną sytuację dotyczącą prawa aborcyjnego w USA zapytałam mieszkającą w Portland w stanie Oregon, wieloletnią aktywistkę i feministkę działającą, między innymi, na rzecz praw aborcyjnych w Stanach, Verę Kern. Na pytanie o zmiany, jakie dokonują się od niedawna na płaszczyźnie rzeczywistej dostępności klinik wykonujących aborcję, odpowiedziała: „Dostęp jest ograniczony, w szczególności dla bardziej ubogich kobiet. Kliniki wykonujące aborcję nie mogą znajdować się w pobliżu zwykłych szpitali, co sprawia, że wiele kobiet musi opuszczać swoje miejsce zamieszkania, w niektórych przypadkach są to bardzo dalekie i zarazem kosztowne podróże, zważając na koszty samego zabiegu. Kolejnym problemem jest fakt, iż w niektórych stanach do legalnego przerwania ciąży wymagana jest zgoda ojca dziecka, jest to kolejne znaczące oraz niedorzeczne utrudnienie.”

Kolejnym tematem poruszonym podczas naszej rozmowy była kwestia niedawnej próby wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji, również w przypadku zagrożenia życia czy zapłodnienia w wyniku gwałtu, na terenie Alabamy. Jak na razie, ustawa została zablokowana przez Sąd Najwyższy ze względu na to, iż pogwałciłaby ona zapisy Konstytucji

”Tak, to [chęć wprowadzenia podobnych zmian] przerażające. Głównie dla tego, że Alabama jest bardzo ubogim stanem, dostęp do edukacji, opieki zdrowotnej, mieszkań, klinik [aborcyjnych] jest tam zdecydowanie niewystarczający, a duża część kobiet nie może sobie po prostu pozwolić na wyjazd do innego stanu.  Jakie możliwości miałaby zgwałcona kobieta, która zaszła w ciążę, gdyby ta ustawa przeszła? Kobiety już teraz szukają w Internecie dostępnych alternatyw i będą umierać przez podobne obostrzenia.”

Ta odpowiedź doskonale ukazuje zmiany, jakie dzieją się od kilku lat w Stanach Zjednoczonych, zmiany w kierunku zaostrzenia prawa, nie tylko prawa aborcyjnego, ale również innych praw osobistych, pokazują również, że pomimo opinii ukazującej USA jako idealnie i całkowicie liberalne państwo, cały czas trwają zmiany, a żaden kraj, nawet ten, który uważamy za symbol jakiejś postawy, nie jest całkowicie taki, na jaki wygląda z zewnątrz.

WIELKA BRYTANIA

Szukając informacji na temat prawa oraz procedur dotyczących aborcji w Wielkiej Brytanii, jedną z pierwszych stron, jaką podsunęła mi wyszukiwarka, była strona NHS, brytyjskiego systemu opieki zdrowotnej. Szczerze zaskoczyła mnie ta propozycja. Uzupełniając moją wiedzę na ten temat w odniesieniu do innych państw, posiłkowałam się głównie ustawami, ewentualnie artykułami prasowymi. Jednak w powyższym przypadku nie było takiej konieczności. Wszystkie potrzebne informacje można znaleźć w przystępnie napisanym artykule, wyjaśniającym procedurę przerwania ciąży, dostępne metody oraz możliwe powikłania po zabiegu w Anglii, Walii i Szkocji. Zobaczmy jak zmieniały się prawa aborcyjne w Wielkiej Brytanii na przestrzeni lat oraz jakie możliwości dostępne są dzisiaj.

Mimo, iż obecny stan prawny wygląda niemal idealnie, Brytyjki, w drodze do stanu obecnego, przeszły długą drogę, pełną zakazów i nielegalnych, ulicznych aborcji. W 1803 roku przyjęto tzw. Akt Lorda Ellenborough. Był to pierwszy przepis dotyczący aborcji w Wielkiej Brytanii. Do tego czasu kwestia ta nie była jednoznacznie uwzględniona w kodeksie karnym. Na mocy dokumentu, aborcja po 16 tygodniu ciąży stała się nielegalna, a za jej przeprowadzenie lub poddanie się groziła kara śmierci lub w niektórych przypadkach, relokacji. Jednak już w 1837 roku do ustawy wprowadzono poprawki, w konsekwencji których aborcja stała się całkowicie nielegalna. W 1861 karę śmierci zamieniono na dożywotne więzienie. Jedynym skutkiem tak restrykcyjnych praw była śmierć wielu tysięcy kobiet, które, nie mogąc pozwolić sobie na posiadanie dziecka, podejmowały decyzje wykonania zabiegu nielegalnie, w niehigienicznych warunkach, co doprowadzało większość z nich do zakażenia i śmierci. Zmiany w prawie nadeszły dopiero pod koniec lat 30-tych XX wieku. W 1939 umożliwiono lekarzom przeprowadzanie zabiegu w sytuacji zagrożenia życia matki.

Poluzowanie praw aborcyjnych nastąpiło wraz z przyjęciem w 1967 nowej ustawy aborcyjnej, nazywanej „1967 Act”. Zostały w niej określone przypadki, w których zabieg usunięcia ciąży można wykonać w zgodzie z prawem oraz ramy czasowe. Od tego momentu aborcja stała się legalna do 28 tygodnia ciąży, w przypadku, gdy ciąża zagraża życiu kobiety, występują nieodwracalne uszkodzenia płodu lub gdy stan psychiczny kobiety może być dla niej zagrożeniem.  Obecnie w Wielkiej Brytanii obowiązuje znowelizowana wersja ustawy z 1967 roku. W 1990 roku skrócono okres, w którym można wykonywać zabieg, z 28 do 24 tygodni. W przypadku zagrożenia życia matki, ograniczenia czasowe nie grają roli. Od 2018 roku, w przypadku aborcji chemicznej, do 10 tygodnia ciąży, kobiety mają możliwość wyboru między przyjmowaniem obydwu dawek leku w klinice a wzięciem drugiej dawki w domu. 

Jak pisałam wcześniej, większość informacji zawartych w części artykułu dotyczącej Wielkiej Brytanii, pochodzi z oficjalnej strony brytyjskiego systemu opieki zdrowotnej. Fakt ten jest doskonałym przykładem na to, jak poprawić bezpieczeństwo kobiet podejmujących tak trudną decyzję, jaką jest przerwanie ciąży. Na stronie nie widnieją żadne informacje odnoszące się do etycznych aspektów aborcji, co pozwala poczuć, że moralny osąd przerwania ciąży należy tylko do kobiety, która ma zamiar poddać się zabiegowi. 

Pomimo, iż przedstawiłam tylko kilka przykładów praw aborcyjnych w różnych krajach cywilizacji zachodniej, wydaje mi się, że pozwala nam to nakreślić pewien kierunek, określić trendy, jakie panowały w różnych okresach. Prawa aborcyjne w poszczególnych krajach oraz ich zmiany doskonale odzwierciedlają dyskurs światopoglądowy, panujący w danym państwie. Jednocześnie nie można zapominać, iż restrykcyjne prawa aborcyjne nie oznaczają mniejszej ilości przerwanych ciąży. Jedyne, co idzie za podobnymi zmianami to bardziej rozwinięte podziemie aborcyjne, więcej kobiet, które poddają się nielegalnym aborcjom, czy pełniejsze domy dziecka.

Już najbardziej oczywiste przykłady krajów i ich prawa aborcyjnego pokazują, jak bardzo jest ono zróżnicowane oraz jak ogromne kontrowersje wokół niego powstają. Sytuacja w Polsce może się jeszcze pogorszyć. Wczoraj, to jest 23 października Kaja Godek oświadczyła na antenie jednej z rozgłośni radiowej, iż będzie stała się zgłosić do Trybunału Konstytucyjnego punkt dotyczący przerwania ciąży w przypadku, gdy do zapłodnienia dojdzie w wyniku przestępstwa. Znaczyłoby to praktycznie całkowity zakaz aborcji w Polsce, a co za tym idzie, więcej aborcji wykonywanych nielegalnie, z narażeniem życia kobiet.

Photos by Zuza Gałczyńska on Unsplash

Udostępnij artykuł